sobota, października 03, 2026

Współczucie

W poniedziałek minęły trzy lata odkąd bez powodu, w akcie bezrozumnego wandalizmu, nocą ścięto pewien jawor w hrabstwie Northumberland. Daniel Graham i Adam Carruthers, lokalne głupki których wielka przyjaźń w międzyczasie legła gruzach, zostali w zeszłym roku skazani za to na cztery lata i trzy miesiące więzienia. Otóż i pozytywna wiadomość: obok pozostawionego na miejscu pnia powoli wyrasta pokolenie jaworowej młodzieży. Czas zarasta wszystko.

(w pewnym sensie współczuję wandalom, jakoś tam rozumiem mechanizm przeniesionej agresji; prawie rozumiem ich poczucie, że coś ich omija, jakieś doświadczenie jest zupełnie dla nich niedostępne, ale ... nadal twierdzę, że u dorosłych pozostawanie w określonym miejscu jest wyborem)

Z innych rzeczy, które mnie ostatnio poruszyły: przemyślenia Jana Englerta na temat ekranizacji Lalki Prusa, że to wszystko jest graniem na sentymentach, że żyjemy w niewoli, że nie chodzi o jakość, a decywilizacja majaczy na horyzoncie. Cholera ... mamy w Polsce dwa pokolenia, które mogły w ogóle nie widzieć poprzednich ekranizacji z tego prostego powodu, że nie powstały one za ich świadomego życia. Jako dzieci jesteśmy egocentryczni, ale z biegiem lat mamy wiele okazji do obserwacji i nauki, że każdy człowiek ze względu na swoje miejsce zamieszkania i datę urodzenia doświadcza świata inaczej. Aktor od kilku dekad pracujący z tekstami, z emocjami, z ciałem nie ma tej świadomości? Nie wie, że dzisiejsi dwudziestolatkowie pewnie nie słyszeli o Kamasie i nie mogą mieć na ten temat żadnych sentymentów? Kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów, mówią dziadersi. Kiedyś to byli aktorzy, a teraz nie ma aktorów, dodają. Arghhghhh ... znowu irytacja, ale także współczucie. Bo wypowiedź Englerta nie jest o świecie, ale o nim samym, o miejscu w którym obecnie się znajduje.

czwartek, września 24, 2026

O dblokowywaniu tego, co się zablokowało (jednak fail)

Wieczorem, zamiast czytać powieść, znalazłam rozwiązanie techniczne, którym mogę się podzielić, gdyż ... ostatnio na blogspocie występował taki problem, że obserwowane blogi "zastygały", nie aktualizowały się na liście obserwowanych zgodnie z z intencjami autorów produkujących nowe notki. Zatwardzenie generalnie jest po stronie bloggera, ale na tę chwilę odkopałam w samopomocy trick, który pozwala obejść zagadnienie (kto wie na jaki czas). Otóż blokada wynika z tego, że dane konkretnego adresu URL z jakichś powodów są pobieranie z pamięci podręcznej zamiast z feedu. Żeby to odczopować można do adresu dodać takie coś: ?alt=rss

Po kolei robi się tak: otwierasz https://www.blogger.com → zakładkę "Układ" (Layout) → edytuj gadżet "Lista blogów" (Blog List) → przewijasz w dół w celu znalezienia bloga, który się zesrał i klikasz ikonę ołówka z etykietą "Edytuj ten element" (Edit this item) → do adresu URL tegoż bloga dodajesz na końcu ?alt=rss → zapisujesz zmiany → zapisujesz gadżet.

Przykład:

przed zmianą adres może wyglądać tak:
https://tralalalaupsbum.blogspot.com/feeds/posts/default

po zmianie będzie wyglądał tak:
https://tralalalaupsbum.blogspot.com/feeds/posts/default?alt=rss

U mnie obejście na razie działa. Dżizas!

Dopisek dnia następnego: pomysł fajny, ale problem jest zdecydowanie po stronie gugiela, więc rozwiązanie działa jednorazowo (blogi uaktualniły się raz, nawet te stare zacięte na poście sprzed lat sześciu, i to by było na tyle).

niedziela, września 20, 2026

Cena urojonych korzyści

Trzy dni temu Fiutin podpisał dekret umożliwiający przejęcie aktywów francuskiej sieci Auchan, kilku fabryk Nestlé oraz ponad stu marketów Leman Pro, czyli dawnych marketów Leroy Merlin występujących pod inną nazwą w celu pogilania misia i utrzymania się na rosyjskim rynku. Właściciele Auchan postanowili onegdaj nie bojkotować rosyjskiego rynku, gdyż bardzo im leżało na sercu dobro biednego rosyjskiego obywatel (uwaga, ironia!). W dekrecie mowa jest o "tymczasowym zarządzie", ale przecież w Polsce znamy tę nowomowę z czasów PRL-u, oraz z nowszych czasów PiS-u. W praktyce chodzi o przejęcie majątku, zawłaszczenie cudzego kapitału — włodarze państwa rosyjskiego, wcześniej pod szyldem ZSRR, od czasów rewolucji bolszewickiej uważają takie zawłaszczenia za zupełnie normalny mechanizm reperowania budżetu. W tworze takim jak Rosja własność prywatna i wolność obywatela są mirażem. 

Cóż, aż tak by mnie to nie obeszło, gdybym porannie nie zauważyła tutaj paraleli w skali mikro, na poziomie relacji międzyludzkich. Kręcenie się wokół jednostek zaburzonych, które nie wykazują chęci poprawy, tłumaczenie ich, wysłuchiwanie ich wersji (czasem pod płaszczykiem fałszywej troski, za którą stoi własna samotność, niechęć do wspólnych wrogów, satysfakcja z "pomagania", wczucie się w rolę eksperta), niekoniecznie pomaga tym jednostkom, przeciwnie, częściej je rozzuchwala, utwierdza w błędnych przekonaniach na swój własny temat. Osoby niereformowalne na końcu wykorzystują, atakują i oskarżają tych, którzy przy nich zostali. 

niedziela, września 06, 2026

Zakłady noblowskie

Nagroda Nobla z literatury jest ostatnio jednym z niewielu społecznych wyrazów uznania którymi się jaram (kiedyś tak było z filmami, było, ale mięło). Jaram się, bo jednak ... to działa. László Krasznahorkai, zeszłoroczny laureat, był kolejnym dobrym wyborem, ubogacającym, że tak to ujmę (przeczytałam jego Szatańskie tango, super! na półce czeka zbiór opowiadań A świat trwa, tymczasem w paczce z Empiku przywędrował do moich rodziców kolejny prezent od męża, Melancholia sprzeciwu ... odbiorę go późną jesienią, czas w sam raz na Krasznahorkaia). Czytam wszystko Fossego (co wydano po polsku), podobne podejście mam do Tokarczuk.

Na miesiąc przed ogłoszeniem wybgranych, kogo my tam mamy na liście kandydatów? W większości nieznane mi nazwiska. Na jednym z bukmacherskich portali internetowych (OLBG) zakłady na dzisiaj wyłaniają następującą stawkę: Can Xue (Chiny), Haruki Murakami (Japonia), Cristina Rivera Garza (Meksyk), Enrique Vila-Matas (Hiszpania), Gerald Murnane (Australia), Mircea Cărtărescu (Rumunia), Thomas Pynchon (USA), Ludmiła Ulicka (Rosja), Ersi Sotiropoulos (Grecja), Margaret Atwood (Kanada), Michel Houellebecq (Francja). Ha, tylko Murakamiego czytałam. Raz. Jego Norwegian Wood nieszczególnie mi podeszło jako dzieło zbyt wystylizowane na Zachód (choć z drugiej strony jest to zgodne z japońską skłonnością do mimikry, żywienia się zapożyczeniami kulturowymi). Atwood oczywiście kojarzę, podobnie jak Houellebecqa, ale trwam w stuporze, może być, że ich teksty czekają aż do nich dorosnę, zgrzybieję. Jest też inny kontekst, np. taki Murnane jest w Polsce nieznany, bo jak miałby być  — dopiero w zeszłym roku po raz pierwszy go u nas wydano, uczyniło to wydawnictwo Czarne w ciekawej serii "nowa klasyka*". Inne nazwiska kołujące nad tematem: Amitav Ghosh (Indie), Salman Rushdie (UK, o tym potencjalnym Noblu słyszę od lat), Anne Carson (Kanada), Jamaica Kincaid (Antigua/USA), Pierre Michon (Francja) ... lista jest oczywiście znacznie dłuższa, ciekawe, czy znajduje się na niej laureat tegorocznego Nobla.

Ktokolwiek okaże się zwycięzcą, nagroda będzie wystarczającą inspiracją, żeby zerknąć w tekst, sprawdzić, co takiego zobaczyli w nim szwedzcy akademicy. 

wtorek, sierpnia 25, 2026

Dolly

Dolly Parton — I Will Always Love You (The Porter Wagoner Show 1974).

sobota, sierpnia 22, 2026

Sprawa Ardaya

Jason Arday, najmłodszy czarnoskóry profesor Cambridge, socjolog edukacji, został oskarżony o plagiat i zmyślanie swojej biografii. Zazwyczaj przeglądając wiadomości jestem w stanie dość szybko dojść do jakichś konkretnych wniosków, wyrobić sobie opinię. W tej sprawie jednak jest to niesamowicie trudne ze względu na emocjonalne narracje stron zaciemnione przez dwa fakty: Arday po ustąpieniu ze stanowiska w zeszłym tygodniu popełnił samobójstwo, po drugie rzeczywiście (jestem o tym mocno przekonana) na brytyjskich uczelniach (i nie tylko tam) funkcjonuje szklany sufit oparty m.in na rasizmie. 

Kilka pierwszych klików i zamiast przeczytać rzetelne streszczenie na czym polegał plagiat Ardaya, czytam o tym, że w sumie przecież przez SI zmienia się definicja plagiatu. Zamiast konkretnie streścić, które twierdzenia Ardaya o życiu prywatnym da się zweryfikować, niektórzy dyskutanci skupiają się na tym, że jeden z sygnalistów, Nathan Cofnas, uważany jest za naukowego rasistę, niewątpliwie wg nich zazdrosnego o cudzą karierę. Gdzieś w tle przebijają się pretensje, że brytyjskie media nieproporcjonalnie w porównaniu z innymi przypadkami, skupiają się na plagiacie zrobionym przez Ardaya, tylko dlatego, że jest on czarnoskóry. Inni odbijając piłeczkę twierdzą, że przecież o to chodzi ... gdyby nie był czarnoskóry 1) nie zaproponowano by mu profesury w Cambridge, 2) nie miałby takiego medialnego wsparcia jako ciekawostka przyrodnicza. W socialach i co prostszych językowo mediach opowieści o sprawie Ardaya są co najmniej dziwne — prawie zawsze odbiegają od meritum. W efekcie, nie wiem, co na ten temat myśleć ... muszę poczekać, aż kurz opadnie, nie ma na to rady.

środa, sierpnia 19, 2026

Wanda

Pączek. Ostatnia z oddziału osłonowego WZW (propagandowych zakładów wydawniczych działających w latach 1940-45). "Milcz, głupi chłopie!"

niedziela, sierpnia 16, 2026

Czystość? Wychowanie patriotyczne?

Czystość jest cnotą klasy robotniczej. Budżet nie jest żadnym wyznacznikiem. On ma lepszy samochód od niej. Równie ładny dom. Stać go na te same rzeczy. Ale czystość wszystkiego jest dla niego ważniejsza. Porządek, schludność. W tym tkwi różnica. To wielka wolność, nie skupiać się zbytnio na schludności, czystości i szacunku do samego siebie jako podstawie egzystencji. Różnice klasowe nie tkwią w finansach, lecz w stylu, w smaku. I w rozmowie. I w perspektywie.

— Vigdis Hjorth, "Wbrew regułom", str. 60 (pdf), Pi, 2014.

:D Hjorth potrafi włożyć kij w mrowisko. Jak się objawiają różnice klasowe ... dlaczego disco polo? dlaczego tuje? Nie oceniaj, nie oceniaj. Oczywiście społeczeństwo norweskie jest inne od polskiego pod tym względem, że różnice klasowe są u nas przefasonowane przez lata PRL-u, np. nie ma na Zachodzie inteligencji jako specyficznej warstwy społecznej, która w Polsce powstała po drugiej wojnie dzięki możliwości ekspresowego katapultowania się ze środowiska chłopsko-robotniczego do warstwy średniej. Ogólnie rzecz biorąc, wiele spraw da się przyspieszyć, ale prawie nigdy nie bez konsekwencji. 

A tak po wczorajszych obchodach i długim przemówieniu Batyra, niech se przypomnę, kto bronił Monte Cassino:

źródło: Sekcja Gimnastyczna

wtorek, sierpnia 04, 2026

Dramy sierpniowe, guru i rozmowy krzepiące

Sierpień.
Znowu rozczulają się ludzie nad przegranym powstaniem, lecą na autopilocie program obowiązkowy.

Z innej beczki, nie jestem zdziwiona atakiem na Woydyłło po jej wypowiedzi na temat Świątek. Uwielbienie łatwo przeradza się w nienawiść. Byliśmy z Kraciastym na występie Woydyłło w Dublinie. Miałam nadzieję na jasny przekaz na temat uzależnień (jasnych przekazów nigdy dość, zawsze pojawia się ktoś, kto mruga oczkami i macha rączkami na wieść, jakie zachowanie w stosunku do uzależnionego daje mu szansę na wyzdrowienie — nie, nie chodzi o zastąpienie alkoholu marihuaną, albo przynoszenie alkoholu do domu, żeby delikwent pił w czterech ścianach, oprany i wytłumaczony przed sąsiadami), ale akurat tamtego dnia dostaliśmy coś innego; publiczność łaknęła wzniosłego banału. Bywa że wzniosłość szkodzi przedmiotowi kultu, szczególnie gdy wierni zapominają, że specjalista wychodzący poza swoją dziedzinę ma prawo grubo się mylić. Cóż. Widzę tu podobieństwo do dram z Tokarczuk — z jej dwóch kontrowersyjnych wypowiedzi ("literatura nie jest dla idiotów" i "kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?") wybieram tę pierwszą, drugą uznaję za infantylną. Mam ustaloną opinię na temat tego, kto dyskutuje z ChatemGPT, więc trochę się martwię o Noblistkę.

A skoro o SI, zaciekawił mnie przypadek Christian Faith Madison z Alabamy, który torpeduje pewną automatyczną narrację. 29-letnia Christian przez kilka miesięcy traktowała ChatGPT jako przyjaciela i powiernika. SI robiła to, co robi zazwyczaj, zgadzała się ze swoją rozmówczynią, bo tak działa w tej konkretnej roli złotoustej wyszukiwarki banałów. Obecnie rodzina zmarłej Christian (gdyż nie ma już młodej kobiety wśród żywych) oskarża OpenAI o namówienie jej do samobójstwa. Zazwyczaj przy okazji mowy o sektach, związkach z toksycznymi ludźmi, opowieść zmierza do udowodnienia relacyjnego źródła problemu: to druga strona opętuje, przymusza, stosuje manipulacje, lub przynajmniej nie pomaga jak należy (o jakże byłbym inny, gdyby świat nie był taki jaki jest!) — publiczność szuka winnego i znajduje go. W przypadku ChataGPT po drugiej stronie jest maszyna. Maszyna nie ma intencji, ma program, którego głównym zadaniem jest konwersacyjność, podtrzymanie wymiany informacji z osobą zazwyczaj przeciętną, która chce się poczuć ważna, wyjątkowa, rozumna i po stronie racji. Skarżący zarzucają, że SI tworzyła fałszywe poczucie więzi ... pytanie brzmi w takim razie jakie jest niefałszywe poczucie więzi? Ludzie sami, uporczywie i konsekwentnie, wybierają sobie środowisko — tyle mi mówi ten przypadek.

sobota, lipca 25, 2026

Urlop w lipcu'26

Ile można filiżanek? Dużo.
Ile spotkań z ludźmi? :)

Dobre jest życie? Dobre.